sobota, 18 marca 2017

Kilka spostrzeżeń z mojej diety.

Już jakiś czas stosuję swoją dietę popartą kalkulatorem kalorii na stronie http://kalkulatorkalorii.net/
Mam wiele nowych doświadczeń i wielu rzeczy jeszcze muszę się nauczyć.
Ale generalnie wiem jedno. Nie trzeba trzymać się rygorystycznie zakazów. Można pozwolić sobie na różny jadłospis. Bo inaczej nie damy rady. A przynajmniej ja. Przecież nie będę gotować, piec i smażyć tylko dla męża. Lub dla siebie. Szkoda czasu.
Wprowadziłam niewielkie modyfikacje do menu.
Ograniczyłam tłuszcze. Tego pilnuję. Wyeliminowałam słodycze i cukier. Tego też pilnuję. Jeśli mam w tabelce za mało węglowodanów, to słodzę sobie jogurt , twarożek lub sałatkę owocową miodem.
Z tymi węglowodanami mam największy problem.
Ale przede wszystkim pilnuję ilości. I to jest najważniejsze obok ilości posiłków i regularności.
Muszę zjeść obiad ( czyli drugie danie) około 15-tej. To dla mnie jest ważne aby spokojnie wytrzymać do kolacji , do godziny 18-tej.
Problemu nie mam ze śniadaniem, drugim śniadaniem i przekąską czyli zupą o 12-tej.
Wypracowałam sobie menu na śniadanie. Kromka chleba żytniego z masłem, serkiem i dżemem lub miodem.
Drugie śniadanie, to sałatka owocowa i jogurt. Potem zupa, drugie danie i kolacją. Na kolację zjadam kromkę chleba, wędlinę ( rybę) i warzywa.
Piję dużo wody. czasem z sokiem cytrynowym , czasem z miodem.
A dzisiaj mój przykładowy obiad.

Kurczak pieczony z papryką, cebulką , jabłkiem i przyprawą Garam Masala.


Surówka z sałaty lodowej z selerem naciowym, cebulką, papryką, pomidorem , sporą ilością koperku. Z dodatkiem oleju słonecznikowego i rzepakowego z chili. 


A na tym obrazku pokazałam proporcje w menu. 100 g ziemniaków, 100 gram mięska, 100 gram surówki.  


Przyzwyczaiłam się do takich ilości. Są one optymalne . Nie czuję się ociężała i nie jestem głodna. 
Obiadu nie kończę słodkimi napojami ani deserem. Popijam czystą wodą "kranówą", bo u nas w Olsztynie jest ona znakomita. 

Już za tydzień miną dwa miesiące gdy zmieniłam sposób żywienia. Wówczas zważę się, zmierzę i podam wyniki.
Nie będą to wyniki na miarę wyników celebrytek stosujących drakońskie diety. Ale nie będzie też efektu jojo. 
A z tych moich wyników już jestem zadowolona. 


niedziela, 26 lutego 2017

Trener bardzo, bardzo osobisty.

Internet pełen jest informacji o różnych osobach zajmujących się kształtowaniem naszej sylwetki. Prponują one nam zestawy ćwiczęń, diety i takie tam inne. Nie przeczę są osoby które korzystają z ich rad. Ale wielka większość tylko przejrzy propozycje i dalej żyje swoim życiem. I ja do nich zaliczam się.
Ale kiedyś coś dobrego dla siebie uczyniłam. I stosowałam i efekt był. Ale oszołomiona efektem zaprzestałąm. A szkoda, bo może wyglądałabym i czuła się inaczej.
I teraz postanowiłam i nawet zaczęłam to stosować.
A jest to przeze mnie wymyślony przeze mnie zestaw ćwiczeń .
A oto i on:
Kładziemy się na podłodze ...i
1. Zaczynamy od ćwiczeń stóp: nogi złączone
    30 x wyciągamy od siebie palce i 10x przychylamy je do siebie
    30x krążymy stopami w lewą stronę i 10 x w prawą.
2. Cwiczenia łydek:
    Nogi podkurczone i na przemian wyrzucamy nogi do góry od kolan po 30 x
3. Po 30 x podnosimy do góry całe nogi. Na przemian.
4. 30 x rowerek
5. 30 x nożyce pionowe.
6. 30 x nozyce poziome.
7. 30 x przyciągamy do brzucha nogi ugiete w kolanach.
8. 30 x brzuszki.
Wstajemy i stajemy w rozkroku.
1. po 30 x na każdą nogę przezrucamy swój słodki ciężąr na nogi.
2. 30 x krążymy biodrami w lewo.
3. 30x krążymy biodrami w prawo
3. 10 x wysuwamy biodra do przodu i do tyłu.
3. Po 30 x skłony w bok w lewo i prawo.
Ćwiczymy talię i biust.
1. Po 30 x wyrzucamy po jednej ręce bokiem do tyłu
2. Układamy zgięte ręce na poziomie biustu i odchylamy łokcie do tyłu  30 x
3. Na przemian krązymy rękoma do przodu i do tyłu po 30 x lewą ręką i prawą ręką.
Ćwiczymy kark.
1. Pochylamy spokojnie głowę do prawego ramienia i do lewego ramienia. Po 30 x
2. Krążymy też spokojnie głową w leą stronę i w prawą stronę. Po 30 x
    Uwaga: początkowo będzie nam kręciło się w głowi, więc proponuję zmniejszyć ilość ćwiczeń. Tyle ile
    damy radę.
3. 30 x wysuwamy podbródek do przodu.
A na koniec wspinamy się na palce, wyciągamy ręce w górę i opadamy. Też 30 x
I to wszystko. Po tygodniu możemy ćwiczenia powtarzać po 20 x.
Efekt jest taki, ze stajemy się bardziej zwinne i sprężyste. A jeśli wytrzymamy dłuższy czaś to i będzie nas mniej o ileś tam kilogramów.

sobota, 25 lutego 2017

Zaczynam następny okres w mojej diecie.

Przez cztery tygodnie zrzuciłam dokładnie 3,2 kg.
Uczyłam się liczyć kalorie, ilości węglowodanów, tłuszczu i białka w menu.
Największy problem mam z węglowodanami.
Ale wypraktykowałam dodawanie miodu do owocowych sałatek, jogurtu i kawy.
Mam jeszcze mały problem z białkiem.
Gdy odstawiłam masło do smarowania pieczywa , udaje mi się utrzymać właściwy poziom tłuszczu.
I od dzisiaj wprowadziłam poranną gimnastykę . Do tej pory ćwiczyłam o różnych porach Najczęściej nocą gdy nie mogłam zasnąć.
Ćwiczę według swojej rozpiski. I jestem coraz sprawniejsza. Ćwiczę pół godziny.
Poza tym codziennie spaceruję ( coraz szybciej mi to schodzi). Na spacer wychodzę pod różnymi pretekstami, zakupy, urzędy, poczta. A spacer liczę tylko gdy chodzę. I trwa 30-45 minut.
I jest dobrze. A już nie długo dojdzie praca na działce.
Więc osiągnę swój zamierzony cel. I można nawet wcześniej niż planowałam.

piątek, 24 lutego 2017

Od jutra zaczynam powtórkę z rozrywki.

Od jutra zaczynam powtórkę z rozrywki czyli powtarzam  swój jadłospis.


Śniadanie


II śniadanie


Obiad


Kolacja


Na możliwą ilość kalorii 2096, zjadłam 1659, spacer 246 kalorii. Bilans - 927 kalorii.

I znów powrót do diety.

Tak dla wyjaśnienia mojej nieobecności. Blogger wprowadził zmiany i dopiero dzisiaj rozgryzłam problem. Cieszę się bardzo, bo znów mogę pisać.

Po wakacjach, świętach i Nowym roku, stanęłam na wagę.
 I szok.
A pod koniec stycznia , dokładnie 26 znalazłam świetną stronkę pomagającą schudnąć.
Dzisiaj minęły 4 tygodnie. I mam mniej 3 kg. Może to niewiele w porównaniu do efektów różnych diet. Ale chciałabym tak co miesiąc. I co najważniejsze...nie chodziłam głodna.
Całkowicie odstawiłam cukier i słodycze ( wczoraj w tłusty czwartek dałam sobie dyspensę), odstawiłam pszenne pieczywo. Jadam tylko żytni chleb w ilości dwóch kromek dziennie. Jadam dużo więcej owoców i warzyw. Tak na surowo. Zastąpiłam mleko 3,2% mlekiem bez laktozy. Codziennie zjadam pojemniczek jogurtu z koziego mleka. Nawet zastąpiłam serek do smarowania serkiem z koziego mleka. Piję dużo wody.
No i wprowadziłam znów codzienne ćwiczenia. Takie półgodzinne. Oprócz codziennych spacerów.
I efekty są. Nawet w centymetrach w biuście, talii i biodrach. Tylko szkoda, że najwięcej centymetrów ubyło w cycochach. Trudno, coś za coś.


niedziela, 24 lipca 2016

Zamiast lodów na deser. Sałatka owocowa.

Wiadomo, że obiad a szczególnie niedzielny musi zakończyć się deserem.
Dzisiaj przygotowałam sałatkę owocową.

Składniki:

Na dzień dzisiejszy ( zmieniają się one w zależności od zapasów w lodówce)

Jabłko
Nektarynka
Banan
Jogurt
Cukier puder z wanilią.

Sposób przygotowania:

Oczyszczone owoce bez skórek( dotyczy jabłek i nektarynki, bo banany to oczywista) kroimy na małe kawałki .
Dokładamy gęsty jogurt
Posypujemy cukrem pudrem . Ja mam taki w słoiku z pokrojoną laską wanilii.

Nie wkładam sałatki do lodówki. Muszę czuć smak i aromat.


Smacznego!!!

Dary lata na moim talerzu. Sałatka z kalafiora i fasolki szparagowej i sera oscypka.

Lato jest cudowną porą roku. Plony z działki pozwalają na zdrowe odżywianie się. Bez chemii i wspomagaczy wzrostu. Czasem są to plony niższe niż się spodziewamy. Ale o niebo zdrowsze i smaczniejsze.
Teraz jest czas fasolki szparagowej, którą przrabiam na rózne sposoby.
Dzisiaj proponuję Wam prostą sałatkę:

Sałatka z fasolki szparagowej i kalafiora.

Składniki:
W dowolnych ilościach lecz proporcjonalnych.

Fasolka szparagowa zielona i żółta ugotowana al'dente.
Kilka różyczek ugotowanego al'dente.
2 garście startego oscypka.
1 ząbek czosnku.
Garść posiekanego koperku
Mix pestek ( słonecznik, dynia , pinia) lub( słonecznik, dynie, sezam)
Kilka łyżek oleju słonecznikowego.
Sól i pieprz świeżo zmielony.

Sposób przygotowania:

Fasolkę kroimy na mniejsze kawałki
Kalafior dzielimy na różyczki. Dodajemy na końcu .
Czosnek drobno siekamy lub przepuszczamy przez praskę. Musi być.
Fasolkę mieszamy z czosnkiem i olejem.
Dodajemy oscypek.
Solimy i dodajemy pieprzu i koper.
Mieszamy i na koniec dodajemy kalafior .
Jeszcze lekko zamieszamy i posypujemy ziarnami.


Ja dzisiaj podaję z pomidorami i kromkami zarumienionymi w piekarniku grzankami z  bułki

Smacznego!!!





wtorek, 10 lutego 2015

Ferie minęły i czas powrócić do diety.

Minęły ferie szkolne i ferie w mojej diecie.
Popuściłam sobie i narzekałam znów na ból stopy. Teraz ostro biorę się za dietę. Taką z wykorzystaniem zaleceń przy diecie moczanowej.
Nie będzie to łatwe, bo wielu produktów nie mogę jeść. Ale spróbuję i wysilę swoją wyobraźnię.
Odstawiam podroby. Bo wątróbką załatwiłam się kilka dni temu .Już lepiej ze stopą i nie chcę powtórek z rozrywki.

Dzisiaj moje menu przedstawia się następująco:

Śniadanie :

1 kromka żytniego chleba posmarowana cieniutko masłem.
2 małe plasterki sera brie .
I jeszcze dzisiaj kubek kawy z malutkim dodatkiem miodu.



II śniadanie:

Miseczka jogurtu greckiego rzodkiewkami i szczypiorkiem.



Lunch :

Zupa krem z papryki i innych warzyw.




Obiad: 

Kopytka ( bo wczoraj  zostało mi ziemniaków)
Jajko na twardo z odrobiną sosu chrzanowego. Posypane koperkiem i zieloną pietruszką.



Kolacja:

Pomidor, polany oliwą z oliwek, posypany talarkami cebuli.
Kromka chleba żytniego z odrobiną masła.
1/2 szklanka soku z pomarańczy.



poniedziałek, 19 stycznia 2015

Jadłospis na jutro- poniedziałek.

Troszkę mi się pokręciło w pisaniu. To przez weekend. Miałam mniej czasu. Ale już nadrabiam. Wieczorem będzie też nowy wpis na wtorek.

Dzisiaj jest poniedziałek. I jest to siódmy dzień moich wymysłów. czuję się świetnie. Głowa mnie nie boli, słaba nie jestem. Depresja też mnie nie dopadła. A wręcz przeciwnie. Po wczorajszej przecudnej niedzieli gdy ładowałam na spacerze baterie, mam wielkie  pokłady optymizmu.

A dzisiaj robię to co lubię bardzo albo jeszcze bardziej. Wymyślam sobie dania na poszczególne posiłki i je gotuję i smażę. Tak, tak nawet smażę. W bardzo malej ilości tłuszczu.

A jutro tzn. już dzisiaj będę jadła:

I śniadanie:

Kromka żytniego chleba z odrobiną ( jak zwykle) masła i troszkę większą ilością serka białego.
Kilka plasterków ogórka świeżego i rzodkiewki i avocado.
Kubek kawy z bardzo małą łyżeczką miodu.



II śniadanie:

Sałatka z owoców posypana posiekanymi orzechami włoskimi.
1/2 szklanki jogurtu greckiego.



Lunch:

Zupa jarzynowa . Głównie z warzyw zielonych: por, cukinia, brokuł , fasolka szparagowa.



Obiad:

Roladki z piersi indyka z warzywami. Sos zagęszczony był mąka orkiszową, którą też osypałam roladki.
Kasza jęczmienna.



Kolacja:

Paluszki z łososia, Łosoś był panierowany w mące orkiszowej.
Sałatka z rukoli i roszponki z suszonymi pomidorami i pestkami z dyni.
1 szklanka soku pomarańczowego ( pół na pół z wodą).




niedziela, 18 stycznia 2015

Jadłospis na jutro - niedziela

W niedzielę staram się nie stać długo przy garach. Najczęściej ( chociaż nie zawsze) powtarzam albo wykorzystuje dania sobotnie.
I dzisiaj tak też będzie.
Dodam jeszcze, że piję dużo zielonej herbaty . Kupiłam taką z sokiem ananasowym i drugą ze skórka grapefruita.

I śniadanie:

Kromka żytniego chleba z masłem.
Jajecznica z jednego jajka z pokrojoną świeżą czerwoną papryką.
Kubek czarnej kawy z miodem.




II śniadanie:

Mix owoców : gruszka, pomarańcza, khaki, avocado.
1/2 szklanki greckiego jogurtu bez dodatków.



Lunch:

Zupa pomidorowa bez śmietany ale za to posypana suszonymi ziołami z mojego ogródka.



Obiad:

Powtórka z rozrywki czyli gołąbek . Tym razem w sosie na bazie mojego sosu z cukinii + koncentrat pomidorowy i odrobina słodkiej śmietanki.
2 łyżki tłuczonych ziemniaków.



A ponieważ jest niedziela to... 3 kostki ptasiego mleczka o smaku cappucinno.

Kolacja:

Dostałam od Oli pasztet warzywny. Ona robi takie smaczne wynalazki.
Będzie więc kawałek pasztetu, rukola i roszponka z orzechami włoskimi i pestkami dyni.
1 szklanka soku ze świeżo wyciśniętego czerwonego grapefruita.




Jadłospis na jutro - sobota

Dzisiaj pojechałam na tygodniowe zakupy z listą. I obmyślam sobie menu na następny tydzień.
A tymczasem dzisiaj jest sobota i jedzonko z bieżących zapasów.
Zrobię tez pasztet taki swojski i bez wątróbki ( nie mogę jeść podrobów a bardzo je lubię).

I śniadanie:

Jak zwykle 1 kromka żytniego chleba z odrobiną masła.
Plasterek wędzonej piersi indyczej.
Plaster pomidora, papryki i kilka gałązek rukoli.




II śniadanie:

Gotowana marchew z natka pietruszki
1/2 szklanki jogurtu greckiego z rodzynkami.



Lunch:

Rosół z makaronem.



Obiad:

Gołąbek bez sosu.
2 łyżki tłuczonych ziemniaków.



Kolacja:

1 kromka chleba żytniego z pasztetem i ogórkiem.
1 szklanka soku z czerwonego grapefruita.




czwartek, 15 stycznia 2015

Jadłospis na jutro - piątek

Ale rozkręcam się!!!
Muszę do czegoś przyznać się. Ta moja dieta musi być oparta o produkty, które wolno jeść przy diecie moczanowej. nie jest to łatwe, bo wielu produktów nie wolno. A oprócz tego "prawie" wyeliminowałam słodycze. Pozwolę sobie tylko na kawałek ciasta w sobotę i w niedzielę. I tu ważne: zrezygnowałam z pszenicy i jej produktów. Zastąpię ją maka owsianą, gryczaną , żytnią i orkiszową. Będę po kolei sprawdzać jak takie mąki zachowają się w mojej kuchni.
No i co ja jutro będę jadła? Troszkę źle przygotowałam się do tygodniowego menu. Prawdę mówiąc , to w ogóle nie byłam przygotowana. Ale nadrobię to planując zakupy na przyszły tydzień.
 A więc:

I śniadanie:

Kromka żytniego chleba z masłem ( odrobiną) i miodem.
Kawa mocna ale z mlekiem.



II śniadanie:

1 szklanka tartego jabłka + marchew
1/2 szklanki jogurtu z rodzynkami i żurawiną. To była za duża porcja. Zjadłam tylko połowę.



Lunch: 

Jeszcze raz zupa krem z pieczarek + starty ser. Zostało mi trochę. A jest pyszna i szkoda ją wylać. Tym razem z zieloną pietruszką.



Obiad:

Kasza jęczmienna
Filety rybne w płatkach owsianych.
Surówka z kiszonej kapusty z dodatkiem szalotki i rodzynek.



Kolacja:

Fasolka szparagowa z czerwoną papryką oliwą z oliwek , czosnkiem , szczypiorkiem i sporą ilością ziół z ogródka.
1 kromka żytniego chleba.
1 szklanka świeżo wyciśniętego soku "pól na pół " z wodą.



środa, 14 stycznia 2015

Jadłospis na jutro- czwartek.

Noc miałam koszmarną. Chciałam coś przekąsić. Ale nie poddałam się, Wytrzymałam.
Ale w dzień sobie wynagrodziłam. Nie, nie ilością ani innym niż planowałam jedzonkiem. Jadłam kolorami.
Jem na niebieskich talerzach, bo gdzieś kiedyś wyczytałam, że ten kolor pomaga w zmniejszeniu apetytu.
A kolorowe jedzonko pięknie na nich wygląda.

No i teraz robię to co też bardzo lubię. Układam sobie menu na jutro.

I śniadanie:

1 kromka żytniego chleba i odrobinka masła. Tak aby pozalepiać dziury. Ale masło musi być.
1 jajko ze szczypiorkiem . Pomidor.
Kubek kawy z łyżeczką płaską miodu.



II śniadanie:

Pieczone jabłko z łyżeczką dżemu brzoskwiniowego .
1/2 szklanki naturalnego jogurtu z łyżką wiórków kokosowych.



Lunch:

Zupa krem z pieczarek dodatkiem tartego sera i kopru.



Obiad:

2 małe ziemniaki z koperkiem
Brukselka posypana niewielką ilością wysmażonego wędzonego boczku
2 sadzone jajka.



Kolacja:

1 plaster pieczonego indyka
Pikle z domowej spiżarni. Papryka, ogórki, patisony, pory , pomidorki koktajlowe, rydze.
1 kromka żytniego chleba z odrobiną   masła.
1 szklanka zielonej liściastej herbaty z owocami pigwowca.






wtorek, 13 stycznia 2015

Jadłospis na jutro - środa

Pierwszy dzień minął bez problemów. Dałam radeńkę. Nawet nie musiałam za wiele ratować się ciepłą wodą gdy dopadał mnie głód. Spokojnie przeżyłam. I to mnie jeszcze bardziej wzmocniło w postanowieniu aby ograniczyć wiele produktów  i ograniczyć spożywaną ilość jedzonka.

A na jutro planuję:

I śniadanie :

1 kromka żytniego chleba z ociupinką masła
plasterek pieczonego indyka
kilka plasterków świeżej czerwonej papryki.
kubek kawy z 1 łyżeczką miodu. Ta ilość miodu jest jedyną słodyczą w moim codziennym menu.



II śniadanie:

1 starta marchewka + sok z cytryny
1/2 szklanki jogurtu + kilka rodzynek i kilka żurawin.



Lunch :

1 szklanka zupy pieczarkowej . Bez wygłupów. Taka jak ma być ze śmietaną.



Obiad :

Duszone warzywa z odrobiną masła + ryż paraboliczny.



Kolacja:

Sałatka z brokułów z fetą, koprem i oliwą z oliwek.
1 szklanka soku pomarańczowego "pół na pół "z zimną wodą . Sok świeżo wyciskam z 1 pomarańczy.





Jadłospis na jutro - wtorek

W internecie znajdziemy mnóstwo różnorakich diet i menu. Najczęściej są to drogie diety .

A ja postanowiłam stworzyć dietę na miarę moich możliwości finansowych. Nie jestem pewna czy to mi się uda. Ale spróbuję.

.....................................................................................................................................................

Wtorek 13.01.2014

I śniadanie. około 7-ej

Kubek kawy z 1 łyżeczką miodu.

1 kromka małego żytniego chleba + ociupinka masła i 1 łyżeczka twarożku do posmarowania. ! rzodkiewka pokrojona na plasterki i położona na kanapce.




II śniadanie około 10-tej.

1 małe jabłko lub 1/2 dużego.

1/4 szklanki jogurtu.




Lunch czyli u nas zupa około 12-tej

1 szklanka zupy ogórkowej. Bez chleba.



Obiad około 15-tej

2 płaskie łyżki tluczonych ziemniaków.

3 łyżki surówki z sałaty lodowej ze szczypiorkiem koprem i jogurtem.

Plaster pieczonej piersi z kurczaka.



Kolacja około 18-tej,

1 kromka żytniego chleba + ociupinka masła, 1/2 jajka na twardo, mały pomidor.

1 szklanka soku pomarańczowego świeżo wyciśniętego "pól na pół " z zimną wodą.



.....................................................................................................................................................

I tak codziennie będę sobie pisać co będę jutro jeść. I obym nie skusiła się na coś innego. 


piątek, 2 stycznia 2015

Lekka zupa z pieczonej czerwonej papryki.

Dość już mam świątecznych frykasów. Całe szczęście , że już widać koniec.
Od dzisiaj wracamy do lekkiego jedzenia.
A ponieważ w lodówce były jeszcze warzywa + 3 duże papryki, więc ugotowałam zupę krem z papryki.



Składniki:

3 duże czerwone papryki
3 duże cebule
kawał selera
1/2 dużej pietruszki
1/2 dużego pora
2 duże marchewki
5 ząbków czosnku
1 łyżka gęsiego smalcu
1 łyżka koncentratu pomidorowego
sól morska, ziele angielskie, liść laurowy, pieprz ziarnisty

Dodatki:

Grzanki czosnkowo-ziołowe z razowego chleba
oliwki czarne i oliwki zielone
3 kawałki suszonych pomidorów w oleju
ser gouda marynowany w oleju z czosnkiem i świeżymi ziołami i podobnie przygotowany ser kozi. 
Cytryna marynowana w soli morskiej ze świeżym tymiankiem.


Sposób przygotowania:

Paprykę oczyścić i opłukać. a następnie przeciętą na pół wysmarować olejem ( ja wysmarowałam gęsim smalcem). Podobnie uczynić z cebulą.
Wyłożyć na blaszkę i wstawić do piekarnika. Piec do momentu gdy papryka nabierze czarnego koloru. Nie koniecznie cała bo to znaczyłoby, że się spaliła. 
W czasie pieczenia papryki obieramy warzywa i kroimy je na małe kawałki.
W garnku podgrzewamy tłuszcz olej lub tak jak ja smalec gęsi. Opłaca się kupić gęś na święta. Bo potem mamy z niej "tłusc".
Wkładamy oczyszczone warzywa i dodajemy w koszyczku przyprawy. 
Zalewamy wodą, solimy i gotujemy do miękkości.
Dodajemy też koncentrat pomidorowy. Może być bez ale wówczas zupa jest za słodka. 
Upieczoną paprykę studzimy i zdejmujemy skórkę. Cebulę wrzucamy do garnka z warzywami.
Paprykę też wrzucamy i gotujemy . Ja jeszcze wsypałam 1/2 łyżeczki swoich ziół. 
Na blaszce na której piekłam paprykę rozłożyłam pokrojony w kostkę razowy chleb.
Posypałam granulowanym czosnkiem i swoimi ziołami. Wstawiłam do piekarnika i podpiekłam w czasie gdy 
czyściłam paprykę i miksowałam zupę. 
Gdyby zupa była za gęsta można dolać wody i jeszcze chwilę gotować. 
Zupę podawać z wymienionymi wyżej dodatkami podanymi oddzielnie.

Smacznego!!!